Rozwód – co niesie ze sobą

0
39

Decyzja o rozwodzie jest jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu każdego małżeństwa, które musi się z tym zmierzyć. Zarówno samo dojście do wniosku, że dwójka ludzi nie chce, lub nie może dalej ze sobą żyć, jak i przejście przez cały ten proces jest niezwykle trudne dla partnerów. Niewątpliwie podczas rozwodu cierpią także dzieci.

Pomoc profesjonalisty

Kiedy jasne staje się, że nic już nie uratuje małżeństwa, którego istnienie wisi na włosku, małżeństwo podejmuje pierwsze kroki, prowadzące w stronę rozwodu. Pomóc, w przebrnięciu całego tego wydarzenia jak najmniejszym kosztem psychicznym, może wyspecjalizowany w tej dziedzinie prawnik. W obecnych czasach wyszukanie odpowiedniego adwokata to nie problem, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową szukaną frazę, na przykład ”adwokat rozwód” i przeglądarka pokaże całą listę prawników. Po wyborze odpowiedniego kandydata do reprezentowania swojej osoby w sądzie, sprawa rozwodowa nabiera tempa. Niemniej jednak są sprawy, w których małżonkowie powinni się dogadać i ustalić pewne rzeczy na samym początku przebiegu całej sprawy rozwodowej, na przykład kto będzie sprawował opiekę nad dziećmi, albo jak podzielić majątek.

Natłok emocji

Wiele rodziców, którzy musieli się z jakiegoś powodu rozstać i doszło między nimi do rozwodu, skupiają się przede wszystkim na sobie. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, w końcu nie jest to dla nich łatwa sytuacja. Jakąś część swojego życia poświęcili drugiej osobie, a teraz cały ich dotychczasowy świat się rozpada. Bardzo często dochodzi do bardzo nieprzyjemnych sytuacji, do awantur, wykrzykiwania sobie wspólnego życia. Osobom, które nigdy nie były w takiej sytuacji, wydaje się, że partnerzy postradali zmysły, zachowują się odmiennie do tego, jak zachowywali się wcześniej. Często brakuje tym osobom trzeźwego spojrzenia na sytuację, chwili oddechu, spojrzenia z innej perspektywy. Zamiast tego idą za ciosem i walczą ze sobą coraz mocniej. Warto pamiętać jednak, że osoby te są głęboko zranione i ich ”dziwne” dla wielu zachowanie jest wynikiem nieumiejętnego radzenia sobie z problemem. Spraw do podzielenia i rozdzielenia jest cała masa, od podziału majątku do zdecydowania o miejscu zamieszkania dzieci. Są to bardzo trudne decyzje, a jednak małżonkowie muszą sobie jakoś z nimi poradzić, Bardzo często zapominają, żeby odetchnąć, pomyśleć na spokojnie. O ile walka między sobą rani ich nawzajem, o tyle bardzo często zapominają, że w tym wszystkim znajdują się również ich niczemu winne dzieci.

To nie twoja wina

Najmniej winne całej sytuacji są dzieci. Dzieci, o których rodzice zdają się nie pamiętać. Niby wszystko jest jak było, niby siła miłości do dziecka się nie zmienia, to jednak coś jest inaczej. Niestety, najczęściej rodzice uważają, że izolowanie ich pociech od problemu, unikania kontaktu, nieudzielania odpowiedzi na pytania jest prawidłową postawą. Tymczasem dziecko w wieku szkolnym, odrzucone przez rodziców szuka wyjaśnienia problemu u kolegów i koleżanek, którzy już przez to przeszli. Takie sytuacje nierzadko skrzywiają obraz rozwodu w oczach nastolatka i wtedy zamyka się w sobie na rodziców, na szkołę, na kontakty z rówieśnikami. Kilkulatek, który jeszcze nie rozpoczęło nauki, bez odpowiedniej postawy rodziców, nie będzie w stanie zrozumieć co dzieje się w jego najbliższym otoczeniu. Poczuje się samotny i opuszczony. Przez pierwsze lata życia, dziecko kształtuje swoją psychikę i jeśli nie jest ona kształtowana poprawnie, prawie niemożliwe jest, aby to nadrobić.

Coś musi się zmienić

Rodzice powinni zwracać większą uwagę na swoje pociechy. Muszą pamiętać, że rozwód to duży cios zarówno dla nich, jak i dla ich dzieci i nie wolno zostawiać ich samych z tym problemem. Niestety emocje towarzyszące przy rozwodzie, skutecznie uniemożliwiają logiczne myślenie. Kiedy sytuacja robi się bardzo napięta, dziecko jest rozdarte między mamą a tatą, warto na chwilę się zatrzymać, spróbować opanować emocje i przede wszystkim rozmawiać ze swoim dzieckiem. Rozwód to ciężki temat dla całej rodziny, ale da się przez to przejść, jednocześnie nie sprawiając, że ktoś czuje się porzucony.